Co z tym spadkiem

Wychodzi na to, że dostanę spadek. Sytuacja dość zaskakująca, ponieważ z osobą, która swoim testamencie mnie uwzględniła, aż tak wiele do czynienia nie miałam, więc chyba moje zdziwienie jest bardziej niż zrozumiałe. Trochę mnie ta sytuacja też przeraża. W dużej mierze na pewno, dlatego, że zawsze i wszędzie wietrzę jakiś podstęp. Ot, taka ze mnie zwolenniczka spiskowej teorii dziejów. No, więc dobrze… Dosiadłam do laptopa i czytam.

Brać czy nie brać – oto jest pytanie

O przyjęciu lub odrzuceniu spadku należny poinformować wszystkich, nawet tych najdalszych uprawnionych do dziedziczenia

Autor zdjęcia: Rodrigo Faustini

Przede wszystkim okazuje się, że decyzja o tym, czy ten spadek z dobrodziejstwem inwentarza oczywiście przyjmuję, czy nie, zleży tylko ode mnie. Stosowne oświadczenie powinnam złożyć w sądzie rejonowym albo przed notariuszem, który to moje oświadczenie odeśle tam gdzie jego miejsce, czyli do sądu spadku.

Oświadczenie owo, niezależnie od tego czy dotyczy ono przyjęcia tego spadku, czy też wprost przeciwnie: jego odrzucanie, powinno zawierać co następuje:

  • imię i nazwisko, datę i miejsce śmierci oraz adres zamieszania osoby, która spadkiem mnie chcę uszczęśliwić,
  • tytuł powołania tego spadku,
  • treść oświadczenia,
  • listę osób należących do kręgu spadkobierców ustawowych, a przynajmniej tych, o których wiem,
  • listę testamentów, nawet tych nieważnych, z informacjami odnośnie ich treści i miejsca przechowywania.

Do tego, jak się okazuję, muszę dołączyć:

  • akt zgonu, albo prawomocne orzeczenie o uznaniu spadkodawcy zmarłym,
  • protokół oświadczenia, o ile było ono złożone ustnie.

Ponad to muszę poinformować o mojej decyzji (przyjęcia lub odrzucenia) dokładnie wszystkich, nawet tych najdalszych uprawnionych do dziedziczenia.

Prawdę powiedziawszy brzmi to dla mnie abstrakcyjnie. Nie dość tego, w ramach poszukiwań stosownych informacji, naczytałam się o różnych, możliwych sytuacjach, jakie mogą zaistnieć właśnie w takich spadkowych sytuacjach, więc może rozsądniej byłoby się rozejrzeć za jakimś radcą, a może i nawet adwokatem? Owszem pewno, za taką usługę trzeba będzie zapłacić i to nie mało, ale chyba to najlepsze wyjście. Z tego, co się orientuje taki adwokat powinien być doskonale w spawach tego typu zorientowany i z tego, co wiem tego typu specjaliści mają wykupione odpowiednie polisy ubezpieczeniowe, wiec zabezpieczam się podwójnie. No nic… Teraz z kolei muszę poszukać informacji o adwokat ubezpieczenie OC (więcej chyba tutaj: https://adwokaci.iexpert.pl/oc-obowiazkowe/), żeby mieć pewność, że wynajęcie takowego ma w ogóle jakiś sens.